Fabuła

tekst jest kontynuacją tego ze strony “slincer.com/swiat-slincera/lights-out”.

Świat przed wojną.

W przeddzień III Wojny Światowej ludzkość zaczęła gwałtownie zbliżać się do punktu zwanego Technologiczną Osobliwością. Zgodnie z założeniami teorii Moore’a moc obliczeniowa kolejnych zespołów obliczeniowych (tak nazwano je wkrótce po tym jak ilość rdzeni w procesorach komercyjnych zaczęła przekraczać liczbę 8 ) zaczęła rosnąć wykładniczo. Z nieznanej do tej pory mocy obliczeniowej zaczęły korzystać ośrodki badawcze i prywatni naukowcy. Stan ten niezwykle przyśpieszył i tak do tej pory szybki (w porównaniu do przeszłości) rozwój technologiczny. Naukowcy zaczęli śmiało wierzyć w nadchodzący przełom – przez futurologów nazwany TO, Technologiczną Osobliwością.

Wraz z rozwojem informatyki, automatyki i robotyki, ogólnej elektroniki, cybernetyki, niedługo potem i bioinżynierii, nauk biologicznych i chemicznych oraz fizycznych wyklarowała się pewna myśl, idea, która wkrótce miała zarazić wielu wspaniałych badaczy. Ową myśl nazwano Teorią możliwości mózgu. Powodem jej rosnącej popularności był nie tylko dalszy gwałtowny rozwój technologi ale i nadziei przeplecionej z ogromną wiarą w ogromną rolę człowieka we wszechświecie. Co brzmieć może paradoksalnie, wraz z rozwojem technologii i poszerzeniem zakresu poznanej wiedzy renesans przeżyła religia i zorganizowana wiara. Od wielu lat to właśnie znane nam religie głosiły o boskim wymiarze człowieczeństwa, wyjątkowości duszy ludzkiej we wszechświecie i świadomości jedynej nanej nam w tym wymiarze wśród istot żywych. Nie zmniejszyło to kontrowersji wśród niektórych wynalazków i odkryć oraz idei i wyzwań przed jakimi stanęło społeczeństwo. Ale mimo wszystko, niemal w powietrzu zaczęło być czuć, że ludzkość zbliża się do jakiejś granicy…

Manifestacja

Odkrycie genów kodujących odporność ludzką wobec radioaktywności spowodowało gwałtowny rozwój badań nad wprowadzeniem sztucznej mutacji, która zwiększyć miała wrodzoną odporność na promieniotwórczość.
Gen antyradiacyjny jako go potem nazwano zdążyło otrzymać zaledwie 1,5% obywateli.

Ci, którzy przeżyli….

Kasta szabrowników:

Powojenne społeczeństwo błyskawicznie podjęło rozpaczliwe próby odbudowy. W pierwszym zrywie uformowała się grupa śmiałków, których zadanie polegało na błyskawicznym przeszukaniu najbliższych terenów w poszukiwaniu pożywienia, wody i lekarstw. Niedługo po tym z tej grupy wykształcili się szabrownicy, swoista kasta bardziej weteranów zrujnowanego miasta niż pierwotnie amatorów.

Szabrownicy wkrótce stali się jedynymi łącznikami zamkniętych w bezpiecznych osadach społeczeństw ze światem zewnętrznym. Zwiadowcy (nazwa wymienna z szabrownikami) są ludźmi otoczonymi ostrożną formą szacunku. Przynoszą rzeczy konieczne do życia (jadło, woda, leki, mapy itp.). Są też ustami społeczności z innymi grupami. Ostatecznie pełnią też funkcję źródeł wiedzy, plotek, legend i opowieści przekazywanych wieczorami przy posiłkach w gronie znajomych i okolicznych ludzi.

Szabrownicy czując swą pozycję i pośrednio władze jaką dysponują zaczną powoli odgradzać się wobec uzależnionych od nich społeczeństw. W świecie, gdy Wielki Głód paraliżuje społeczeństwo to szabrownicy są wciąż najskuteczniejszą formą zdobywania pożywienia.

Badacze

Domorośli naukowcy i badacze w pracy nad zapiskami dostarczonymi z wypraw przez szabrowników. Społeczeństwa szeroko korzystają z tej zdobytej wiedzy doskonale zdając sobie sprawę, że tylko powtórne poznanie świata daje największe szanse na przetrwanie.

Główny bohater i jego miejsce w opowieści

Gdy lata młodości mijały mu dość spokojnie jego zdrowie nagle zaczęło się załamywać. Zapadł na niemożliwą na te czasy do zdiagnozowania chorobę. Lecz Slincer jako szczęśliwiec otrzymał od rodziców sztuczną mutację genową popularnie zwaną genem antyradiacyjnym. Gen jednak nie daje pełnej ochrony przed radiacją. Jest tylko środkiem doraźnym, odkładającym w czasie szkodliwe
skutki promieniotwórczości. Dlatego ta częściowa bioochrona w pewnym stopniu zniwelowała skutki choroby. Dziwnym sposobem załagodziła ją czego skutkami są brak walki organizmu z chorą tkanką (gospodarz nie rozpoznaje jej jako złej) oraz niestety narastające w czasie ataki dziwnych objawów.
Organizm, poddawany wciąż i wciąż nowym falom radiacji z zewnątrz oraz poprzez trudne warunki mieszające się ze starzeniem, zaczyna słabnąć. Zdaje się, że wcześniej ukryta choroba “wybudza” się z letargu coraz aktywniej pogrywając sobie z ciałem gospodarza. Dlatego coraz częściej ciałem Slincera wstrząsa ogólnocielesny atak potężnego, narastającego falami bólu i anemicznego osłabienia. Główne objawy własnej choroby będą go jednocześnie przerażać i motywować do nieustannej wędrówki. Z racji charakteru pragnął będzie nie tylko sobie ulżyć w cierpieniu lecz także i odkryć co trawi jego ciało. Fale potężnego bólu i drgawek z tym wiązanych staną się prowodyrem jego dalszych akcji. Będą go frustrować i prowokować do najśmielszych czynów.
Szabrownictwo daje mu pełnię praw. Wyrusza niemal kiedy chce i co najważniejsze gdzie chce i to tylko na własny rachunek. Cały jego ekwipunek będzie zasługą tylko i wyłącznie jego niebezpiecznych podróży. Podobnie z doświadczeniem. Slincer uwielbia podróżować samotnie, spełnia się w odkrywaniu tajemnic minionego i przeszłego świata, jego pasją jest odkrywanie mistycznej przeszłości przodków, którzy w końcu ujarzmili przyrodę. Jego marzeniem jest odkryć co powodowało ich odejście, dlaczego zniszczyli własny świat. Slincer kocha ten świat! Kocha go za swą otwartość i przepełniające go tajemnice! Wciąż szuka, podróżuje, uczy się. Jako jeden z niewielu nie tylko umie płynnie czytać i pisać, także lubi to robić. W pewnym sensie samotność odkrywanych miejsc powala mu także w pełni się otwierać na otaczający go świat. Gdy nikt go nie obserwuje, nie słyszy, gdzie nikt go nie zna Slincer może pozwolić sobie na pełną otwartość i szczerość zachowania. Ukazuje wtedy swoją sentymentalność.
Lubi rozmyślać, siedzieć na dachu budynku i pogrążony w myślach nieobecnym wzrokiem wodzić po zrujnowanym mieście i następnie zapisywać w Dzienniku wszystkie swe spostrzeżenia. Uwielbia także po prostu wylegiwać się na wyniesionej na jakiś balkon starej kanapie i obserwować niemal wymarłe miasto. Cisza rządząca ruinami uspokaja go, pozwala mu się skupić. Tylko w takich warunkach potrafi się odprężyć. Ruiny miast i starej infrastruktury są w pewnym stopniu źródłem wszystkich jego przemyśleń, postanowień i decyzji.

Slincer jest w pełni uzależnionym narkomanem. Pije i ćpa, by uchronić się przed kolejnymi falami bólu i osłabienia. Niestety rozwój choroby i pogłębienie uzależnień wciąż postępuje, dlatego Slincer, by dość do stanu totalnego wyłączenia potrzebuje coraz to większych i większych ilości alkoholu i narkotyków. Jego uzależnienie jest w pewien sposób usprawiedliwiane przez niego ideologicznie. Mimo, że ów szabrownik nie ucieka przed opinią wykolejeńca i w pełni się z nią zgadza wie, że tylko w ten sposób jest dalej kontynuować poszukiwania. Ostatecznym celem naszego zwiadowcy jest odnalezienie diagnozy na dręczącą go chorobę i jeśli jest to możliwe wyleczenie się z niej.
Siedzibą i dziuplą Slincera jest zrujnowane Obserwatorium Astronomiczne mieszczące się w północnej części warszawskich Łazienek Królewskich.

Ludzie Chorzy

Spośród tej garstki, która przetrwała kataklizm tylko jeszcze mniejsza część przeżyje. Większość umrze z głodu i rozmaitych chorób.

Komentowanie wyłączone.


 SetPageWidth