Dzień z życia… designera ;)

Autorem tekstu jest Gothel, level designer.

Dzwonek budzika. Ten dźwięk brzmi jak wyrok. Powtarza się bez ustanku, skazując cię na mękę. Najpierw uchylam pościel i patrzę na okno. Jeśli słońce wali mi prosto w oczy, to wiem, że czas wstawać. Kilka minut patrzę w sufit, góra trzy. Lekarze mówią, że z rana trzeba sobie dać kilka chwil na pobudkę. Porządkuję myśli, senne mary. Jeżeli pamiętam coś, co można wykorzystać skrupulatnie powtarzam w pamięci – zanotuję później i tak większość nie pamiętam. Pełznę do łazienki. Jeżeli to sobota: zapewne czuję się wypluty: poniedziałek tylko czasem, z rzadka.
Kibel. Zapewne to tutaj Cezar planował świetność imperium Rzymskiego, Napoleon kreślił plany podboju Europy, Einstein dawał upust swemu geniuszowi. Wzorem wszystkich wielkich tego świata rozmyślam.


Śniadanie, samochód, 8 godzin pracy. Jałowa rutyna. Najmniej obfity w pomysły czas dnia. Powtarzając utrwalone schematy stoję przy taśmie produkcyjnej. Jednak nie jest to czas w pełni stracony. Wielokrotnie wracam do pomysłów już zrealizowanych, wstępnie opisanych. Co zmienić, poprawić, wyrzucić? A może to nie ma sensu? Rzucić wszystko w cholerę, pozostać szarym robotnikiem? Wielka! Wielka fabryka!
Jednak nie, walczę. 15:00 dzwonek, dom, obiad, tak! Wreszcie czas dla siebie. Pisać teraz czy dać na luz? Przegląd standardowo odwiedzanych stron. Ograniczyłem do 5, góra 6, inaczej nigdy nie zacznę pisać. Forum Disturbia, komentarz do nowych postów, krótka rozmowa z Setem. Nie! Nie mogę! Wychodzę.
Krążę po mieście, odwiedzam znajomych, obserwuję. Wszystko może stać się inspiracją. W końcu bazujemy na świecie rzeczywistym. Zwykły śmieć, plakat, rupieć, hasełko. W słuchawkach gra muzyka – Keenan ryje psychikę, progresywne dźwięki wdzierają się do mózgu, niepokój, zagrożenie. Lub weselsza melodia, w końcu nawet w obliczu zagłady, znajdą się tacy, którzy będą się śmiać i kochać do końca. Melancholia – Puscifer. Muzyka wprowadza mnie w odpowiedni nastrój.
Wracam do domu, komputer już czeka. Włączam coś do pisania, internet, tona grafik do przejrzenia, nadal planuję. Raz napiszę kilka stron, raz kilka zdań wyrwanych z kontekstu. Zanim faktycznie coś powstanie, muszę to ułożyć w głowie. Innym razem totalna spontaniczność, siadam i piszę. Diabli niech wezmą poprawność językową i gramatyczną! To treść się liczy.
Zajmuję się wszystkim po trochu. Taka już moja natura – zbyt szybko się nudzę. Elementy fabuły, postaci, miejsca, przedmioty, pomysły na mechanikę, a już wkrótce level design.
Zasypiając myślę o tym co napisałem lub czego jeszcze nie przelałem na wirtualny papier. Jak zwykle zbyt mało. Cóż, jutro też jest dzień.

Tak na rozluźnienie napiszę, iż wczoraj około południa zamontowałem na stronie licznik wejść.
www.slincer.com – 576 wejść
www.disturbiagames.com – 2349 wejść

Jestem ciekaw, kto wyraził takie zainteresowanie naszą grupą!

  1. #1 autorstwa Morte on 30 czerwca 2010 - 21:27

    Heh, też słucham Tool’a, z tego typu (no może nie do końca) muzyki polecam też grupę Silence. Są na jamendo.com, a ich utwory są darmowe (sry za ‘offtop’), warto posłuchać:

    http://www.jamendo.com/pl/artist/silence

    A co do trybu życia – jakbym czytał o sobie, z tą różnicą, że ja jeszcze chodzę do liceum. Zastanawiam się, czy warto pracować w branży gier (akurat w moim przypadku grafika 2d) i przeżyć część życia przed komputerem. Z drugiej strony, to całkiem ciekawa dziedzina, no i sprawia przyjemność.
    Pozdrawiam. ;)

    RE Q
(ukryty)

 SetPageWidth